Powódź jest w Polsce dużym problemem co roku, ponieważ w sytuacji zwiększonych opadów oraz złego stanu infrastruktury rzecznej pojawia się zagrożenie zalaniem. Powódź tysiąclecia z 1997 roku właściwie niczego nie zmieniła w kwestii infrastruktury. Jedynie w kilku miejscach wybudowano wały, umocniono czy podwyższono koryta rzek. Generalnie jednak jest tak, jak było, czyli kiepsko i mieszkańcy zagrożonych terenów co roku wiosną i latem muszą drżeć o majątek, gdy z nieba obficie leje się deszcz.
Powódź wyrządza wiele strat materialnych. Zalewane są domy i zgromadzony sprzęt elektroniczny. Niszczone są samochody, które porywa nurt rzeki. Woda stanowi także zagrożenie dla inwentarza oraz elektrowni wodnych. Powódź niszczy różnego typu infrastrukturę: drogową (zerwane mosty, zatopione drogi), kolejową, telekomunikacyjną (zniszczone i zalane światłowody). Powódź niszczy elewacje budynków, które po katastrofie trzeba odmalować oraz usunąć z nich wilgoć.
Powódź uderza również w rolnictwo, zalewając uprawy. Wskutek tego rolnicy notują straty, gdyż zalane ziarno przynosi plon gorszej jakości niż w przypadku normalnego cyklu wegetacyjnego (dobrze, jeśli zalane uprawy w ogóle dadzą plon - bardzo często zalane pola gniją i nie wydają owoców). Rolnicy zostają więc bez ziarna, inwentarza i muszą spłacić kredyty zaciągnięte na zakup nawozów.